Zdarzyło mi się kiedyś pisać o tym, że szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych (z tego, co pamiętam niejednokrotnie). Dziś jednak widzę, że twierdzenie to koniecznie trzeba zaopatrzyć w dodatkowe wyjaśnienie.
Dlatego, że warunki zewnętrzne mogą mieć na nas kolosalny wpływ. Poczucie komfortu fizycznego i psychicznego wynikające ze świadomości, że mam swoje własne miejsce na tym świecie, gdzie jestem potrzebny, szanowany i akceptowany, może być niesłychanie pomocne, jeśli nie konieczne, by wzrastać.
Miłość, zaufanie, wiara... brzmi sztampowo... nieco górnolotnie?
Być może, ale dziś wyraźnie widzę, że gdybym nie spotkał ludzi, którzy pozwolili mi ich doświadczyć, nie dokonałaby się we mnie zmiana. A gdy spojrzę wstecz, to dostrzegam, jak często gościły w moim życiu. Co ciekawe, wtedy ich nie dostrzegałem.
Pragnę pisać o nich jak najwięcej...
