Chodzi o to, by nie walczyć za wszelką cenę z przeciwnościami losu, ale przyjąć je jako dar. W ten sposób wszystkie wydarzenia, które mogą być źródłem nieszczęścia, stają się tym samym sposobnością do rozwoju – ostatecznie szczęściem. Podstawowym warunkiem jest tu jednak wewnętrzna wolność i zgoda na zewnętrzne ograniczenia. Umieranie może być życiodajne :)
piątek, 13 sierpnia 2010
UMIERANIE
Chodzi o to, by nie walczyć za wszelką cenę z przeciwnościami losu, ale przyjąć je jako dar. W ten sposób wszystkie wydarzenia, które mogą być źródłem nieszczęścia, stają się tym samym sposobnością do rozwoju – ostatecznie szczęściem. Podstawowym warunkiem jest tu jednak wewnętrzna wolność i zgoda na zewnętrzne ograniczenia. Umieranie może być życiodajne :)
środa, 21 lipca 2010
PIENINY
Wyczekuję. Wpatruję się w dal. Czuwam. Mam nadzieję. Wierzę (choć słabo, ale jednak). Marzę. Wspominam. Planuję. Myślę o wszystkich, którzy są mi bliscy. Jestem wdzięczny.
czwartek, 24 czerwca 2010
T R W A J
Dawno temu, w Egipcie, żył mądry pustelnik. Miał wielu uczniów, jeden z nich przyszedł kiedyś do swojego mistrza i skarżył się: "Chcę czytać Biblię, i czytam ją, ale nic tego nie rozumiem, nic nie zapamiętuję,nic nie wynoszę. Przestanę medytować, jestem zniechęcony." Mistrz nie odpowiedział od razu. Kazał uczniowi wziąć stary wiklinowy koszyk, pójść z nim do Nilu i przynieść w nim trochę wody. Uczeń zdziwił się wielce, ale wypełnił polecenie. Poszedł nad Nil, zanurzył w nim koszyk i przyniósł go do mistrza. Oczywiście koszyk był pusty. Mistrz jednak kazał powtórzyć czynność, drugi raz i trzeci, i czwarty, i piąty. Dopiero po piątym razie powiedział: "Wysyłałem cię po wodę, czerpałeś dziurawym koszykiem wody Nilu i nic nie przynosiłeś - to prawda. Popatrz jednak na koszyk. Był brudny! Teraz jest czysty i lśniący. Sprawiła to ta woda, którą czerpałeś. Nie zatrzymałeś jej, ale ona dała koszykowi oczyszczenie."
Tak samo jest z naszą medytacją. Najważniejsza jest w niej wierność. Nie wszystko będziesz w stanie pojąć. Nie wszystko zapamiętasz. Zawsze jednak medytacja da ci oczyszczenie. Trwaj w niej.
Widzę, że z wiekiem coraz częściej zastanawiam się czy moja egzystencja ma jakiś sens. Domyślam się, że podobne rozterki miewam nie tylko ja. Jednak pytanie pozostaje. Co bowiem jest sensem istnienia człowieka? Dostrzegam, że sami w jakiś sposób stanowimy o swojej wartości np. osiągnięciami, zdobytą wiedzą itp. Na tej życiowej drodze „stawania się” ponosimy wiele porażek. Dla tych, którzy w tej walce się poddali, każdy kolejny dzień jest cierpieniem i nieszczęściem.
poniedziałek, 14 czerwca 2010
S C H O D Y

Doszedłem ostatnio do może mało oryginalnego wniosku, że życie ludzkie można przyrównać do wchodzenia po schodach. Jednak to nie wszystko, bowiem w moim wyobrażeniu, każdy kolejny stopień wykuwany jest w skale osobiście. Zatem, by iść naprzód, nie tylko musimy podjąć trud wzniesienia się na kolejny stopień (nauka, porażki), ale także ciężar przygotowania drogi przed sobą (plany, wybory, decyzje). To jednak jeszcze nie koniec. Wszystkie bowiem odłamki skalne pozostałe po tworzeniu nowego stopnia trafiają do kosza, który niesiemy na plecach. I tak z każdym kolejnym krokiem nasz kosz staje się coraz cięższy, a my dźwigamy coraz większy ciężar (dorosłość, odpowiedzialność). Jak zwykle w moim przypadku wizja dość negatywna. Dostrzegam jednak plus w fakcie, że z każdym krokiem nabieramy wprawy w tworzeniu nowego stopnia. Niestety wspinanie się na niego wciąż wymaga trudu, a jak piszę wyżej, z każdym następnym coraz większego (bo z wiekiem możemy zwyczajnie tracić motywację).
piątek, 14 maja 2010
PÓJDĘ SAM

- To tu. Pójdę sam jeden krok naprzód.
Usiadł jednak, ponieważ bał się.
Powiedział jeszcze:
- Wiesz... moja róża... jestem za nią odpowiedzialny. A ona jest taka słaba. I taka naiwna. Ma cztery nic niewarte kolce dla obrony przed całym światem.
Usiadłem, nie mogłem utrzymać się na nogach.
- Tak... to wszystko... - powiedział.
Wahał się jeszcze chwilę, później wstał. Zrobił krok. Nie mogłem się poruszyć.
Żółta błyskawica mignęła koło jego nogi. Chwilę stał nieruchomo. Nie krzyczał. Osunął się powoli, jak pada drzewo. Piasek stłumił nawet odgłos upadku.
Mały Książę kiedyś musi odejść, a chłopiec stać się mężczyzną. Mój Mały Książę przebywa ze mną już zbyt długo, a chłopiec, którym jestem, zbyt długo nie zmienia się w mężczyznę, którym chcę być.
MODLITWA

Z iskry prochu ulep mnie na nowo
znowu zasadź drzewa w moim raju
jeszcze raz daj mi niebo nad głową
Bym Ci mogła przeczyć rozumami
przywoływać wszystkimi płaczami
odnajdywać jak miłość wargami
Anna Kamieńska
BOJĘ SIĘ

Boję się. Wieczór szary, smucone
niebo rozchyla się jak usta martwego człowieka.
Moje serce jest płaczem księżniczki rzuconej
w głąb pustego pałacu, gdzie nic jej nie czeka.
Boję się. Taki jestem znużony, niknący,
żem jest echem tej pory, a nie myślą o niej.
Od mej zmęczonej głowy stroni sen krzepiący.
i na niebie też żadna gwiazda nie zapłonie.
A jednak w moich oczach trwa ciągle pytanie
i krzyk zrywa się z ust mych, choć one nie krzyczą.
Któż na świecie usłyszy to smutne wołanie,
kto na ziemi bez końca jest samą goryczą?
Cały wszechświat umiera, ma śmierć bezbolesną,
bez święta słońca, zmierzchu zielonego.
Dogorywa już Saturn jak troska niewczesna,
ziemia to owoc czarny, gdzie wżarło się niebo.
I w rozległościach pustki ślepe chmury płyną
jak błędne łodzie, które goszczą skrycie
upadłe gwiazdy i poją je winem.
Martwy świat pada prosto w moje życie.
Pablo Neruda
D E S Z C Z

Przechodziłem pod namiotami drzew
i krople deszczu dosięgały mnie niekiedy,
jakby pytając:
czy chcesz cierpieć?
czy chcesz płakać?
powietrze było wilgotne,
liście błyszczące,
zapach wiosny i nieszczęścia
Adam Zagajewski
Lubię łazić w deszczu, nie widać wtedy, że płaczę...
BY YOUR SIDE

You think I'd leave your side baby
You know me better than that
You think I'd leave you down when you're down on your knees
I wouldn't do that
I'll tell you you're right when you want
And if only you could see into me
Ha ah ah ah ah ah
Oh when you're cold
I'll be there
Hold you tight to me
When you're on the outside baby and you can't get in
I will show you you're so much better than you know
When you're lost and you're alone and you cant get back again
I will find you darling and i will bring you home
And if you want to cry
I am here to dry your eyes
And in no time
You'll be fine
You think I'd leave your side baby
You know me better than that
You think I'd leave you down when you're down on your knees
I wouldn't do that
I'll tell you you're right when you want
And if only you could see into me
Ha ah ah ah ah ah
Oh when you're cold
I'll be there
Hold you tight to me
When you're low
I'll be there
By your side baby
by SADE
Nie wiem czy jestem jakiś zniewieściały, ale zwyczajnie lubię takie rzewne kawałki :)
wtorek, 27 kwietnia 2010
NIE POZWÓL...

Powolnie umiera
ten, kto nie podróżuje,
ten, kto nie czyta,
ten, kto nie słucha muzyki,
ten, kto nie obserwuje,
powolnie umiera
ten, kto niszczy swą miłość własną,
ten, kto znikąd nie chce przyjąć pomocy,
powolnie umiera
ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
ten, kto odtwarza codziennie te same ścieżki,
ten, kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia,
ten, kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru,
ten, kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym,
powolnie umiera
ten, kto unika pasji i wiru emocji,
które przywracają oczom blask
i serca naprawiają
powolnie umiera
ten, kto nie opuszcza swojego przylądka
gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy,
ten, kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń
ten, kto choć raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności.
Więc od dzisiaj zacznij żyć!
Zaryzykuj siebie od dzisiaj!
Zacznij działać od zaraz!
Nie pozwól sobie na powolne umieranie!
Nie zabraniaj sobie być Szczęśliwym
Pablo Neruda
BAOBABY

Otóż na planecie Małego Księcia były ziarna straszliwe. Ziarna baobabu. Zakażony był nimi cały grunt. A kiedy baobab wyrośnie, to na wyrwanie jest za późno i nigdy już nie można się go pozbyć. Zajmie całą planetę. Przeorze ją korzeniami. A jeżeli planeta jest mała, a baobabów jest dużo, to one ją rozsadzają.
Tyle razy słyszałem: „Uważaj na to! Nie rób tego!“ itp. Dziś mogę zadać sobie pytanie, dlaczego nie posłuchałem… Czy jest już za późno?
Przed moim blokiem rośnie drzewo – wierzba. Jej posępna i naga dotąd korona przed paroma dniami całkowicie się zazieleniła. Wystarczył porządny deszcz i jeden słoneczny dzień. Tylko tyle!
Czego potrzeba mnie bym odżył?
RZECZY NIETRWAŁE

Rzeczy nietrwałe:
Światła, kolory,
Smaki potraw, dzieci, mieszkania –
To dla żywych.
A my – umarli
ubieramy się
w zgniliznę
i błoto.
Trwalsze ubiory.
Anna Kamieńska
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
CHOROBY
Mówi się, że „podróże kształcą” , ale chyba ktoś zapomniał dodać, że choroby jeszcze bardziej ;)
wtorek, 13 kwietnia 2010
K A T Y Ń

Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem?
Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi,
a ziemia trwa po wszystkie czasy.
Słońce wschodzi i zachodzi,
i na miejsce swoje spieszy z powrotem,
i znowu tam wschodzi.
Ku południowi ciągnąc
i ku północy wracając,
kolistą drogą wieje wiatr
i znowu wraca na drogę swojego krążenia.
Wszystkie rzeki płyną do morza,
a morze wcale nie wzbiera;
do miejsca, do którego rzeki płyną,
zdążają one bezustannie.
Mówienie jest wysiłkiem:
nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami.
Nie nasyci się oko patrzeniem
ani ucho napełni słuchaniem.
To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.
Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
«Patrz, to coś nowego» -
to już to było w czasach,
które były przed nami.
Nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli,
ani też o tych, co będą kiedyś żyli,
nie będzie wspomnienia u tych, co będą potem.
Księga Koheleta
czwartek, 25 marca 2010
S K O K

Ile życia tyle rozbiegu
Ile tchu tyle rozpędu
Odbić się
Od dnia i od nocy
Od dobra i od zła
Od miłości i od pustki
Od wiary i od zwątpienia
Od narodzin i od śmierci
Odepchnąć się
Od domu stołu krzesła
Od garnka drzewa światła
I od wszelkiej rzeczy
Która jego jest
Od zorzy i od rumianka
Od ust i od gardła
Od głosu i od pisma
Od litery i od prawa
Rzucić
Kwiat korzeń liść strumień
Wiersz suknię włos ciało
Odbić się napiąć skupić
Zmierzyć się zaprzeć
Skoczyć
Anna Kamieńska
wtorek, 23 marca 2010
L U D Z I E ?

- Gdzie są ludzie? - grzecznie zapytał Mały Książę.
Kwiat widział kiedyś przechodzącą karawanę.
- Ludzie? Jak sądzę istnieje sześciu czy siedmiu ludzi. Widziałem ich przed laty. Lecz nigdy nie wiadomo, gdzie można ich odnaleźć. Wiatr nimi miota. Nie mają korzeni - to im bardzo przeszkadza.
Gdzie są ludzie? To pozornie błahe pytanie od dawna towarzyszy refleksji o nas samych. Czy to biblijne „Gdzie jesteś?” (por. Rdz 3, 9), które Bóg kieruje do „pierwszego człowieka”, czy choćby dzisiejsze, czy płód to już człowiek, czy jeszcze nie? I tak „poszukiwania” człowieka trwają…
Gdzie jesteśmy? Gdzie jesteś Ty? Gdzie jestem ja?
I czy kiedykolwiek się odnajdziemy…?
czwartek, 18 marca 2010
FANTASTYCZNY LOT

Planeta, z której pochodził, niewiele była większa od zwykłego domu. Ta wiadomość nie zdziwiła mnie. Wiedziałem dobrze, że oprócz dużych planet, takich jak Ziemia, Jowisz, Mars, Wenus, którym nadano imiona, są setki innych, tak małych, że z wielkim trudem można je zobaczyć przy pomocy teleskopu.
Mówi się, że nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale mi czasem wydaje się, że bywamy wręcz samotnymi planetami. Oddzieleni od siebie niewidzialną i bezkresną barierą próżni. Nasze planety samotnie przemierzają bezmiar kosmosu wpadając na siebie od czasu do czasu. Zdarza się, że tworzymy jakiś układ z inną planetą lub planetami – bliższy bądź dalszy. Każda planeta jednak musi mieć orbitę, jakieś centrum, wokół którego krąży, czasem zupełnie nie uwzględniając orbit sąsiednich planet. Bywają także i takie planety, które nie mają wyraźnej orbity. Pchane siłami natury szukają swojego miejsca we wszechświecie. Nie mogąc go odnaleźć zapuszczają się w otchłań coraz dalej i dalej...
czwartek, 11 marca 2010
ZOSTANIE SAMO...

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.
Nie wiem jak to się dzieje, ale czasem żeby wygrać, trzeba przegrać. Można oczywiście wściekle walczyć, zdobywać, upierać się przy swoim, chciwie zagarniać ku sobie wszystko i wszystkich, ale i tak, prędzej czy później, poniesiemy klęskę. Bo jak się okazuje, są na tym świecie, nazwijmy to „rzeczy”, których nie możemy tak po prostu wziąć. Możemy je jedynie otrzymać, a to wymaga trudu, zmiany postawy, cierpliwości, otwarcia się na coś, na kogoś. Ale kto wie, może otrzymamy wtedy o wiele więcej niż chcieliśmy wziąć sami.
środa, 10 marca 2010
CZEGO ONI SZUKAJĄ?

Oświetlony pociąg pospieszny, hucząc jak grzmot, zatrząsł domkiem Zwrotniczego.
- Bardzo się spieszę - powiedział Mały Książę. - Czego oni szukają?
- Nawet człowiek prowadzący parowóz tego nie wie - odparł Zwrotniczy.
I znowu zagrzmiał oświetlony ekspres, pędzący w przeciwnym kierunku.
- Już wracają? - spytał Mały Książę.
- To nie ci sami - odpowiedział Zwrotniczy. - To wymiana.
- Czy było im źle tam, gdzie byli przedtem?
- Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej - powiedział Zwrotniczy.
Pchani do przodu jakimś odwiecznym pragnieniem, wciąż mamy nadzieję... a może to tylko naiwność, że „gdzieś tam“ jest lepsze życie. Jeszcze tylko to, czy tamto i bedzie OK. Może jak wyjadę za granicę, albo chociaż do innego miasta, to poczuję się lepiej, a moje problemy znikną. Może...? Jakby szczęście człowieka zależało tylko od warunków zewnętrznych. A co jeśli to czego szukamy, do czego tak dążymy jest bardzo blisko? A co jeśli odpowiedzi są w nas a moje szczęście we mnie...?
Eksploracja

Stacja kolejowa

Cmentarz, a dokładniej to, co z niego zostało

Michaś w swoim żywiole - Bundeswehra RULES ;)

Cóż, zbyt pięknie to tam nie było, no i za wygodnie też...

Grunt to dobry kamuflaż

Można by tu zamieszkać…
kto wie może na emeryturze - tylko Discovery Channel i ja
Ale na razie mam jeszcze świat do zdobycia :)
poniedziałek, 22 lutego 2010
NAJWAŻNIEJSZE...

Ostatnio, gdy wychodzę rano do pracy nie mogę nie zwrócić uwagi na dobiegające z pobliskiego lasu, nasilające się każdego dnia ptasie trele. Nie wiem czy to przez to, że słońce wschodzi coraz wcześniej, czy może rzeczywiście zbliża się wiosna. I choć wręcz polarna aura stara się przypominać, że to zima wciąż jest górą, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że coś wisi w powietrzu.
„Bo najważniejsze jest niewidoczne”. To myśl rządzi światem, a człowiekiem kieruje to, co wewnętrzne: wola i rozum. To w nas jest siła, we mnie i w Tobie, aby wziąć własne życie w swoje ręce. A po zimie przyjdzie wiosna. Już jest...
poniedziałek, 8 lutego 2010
L O A D I N G…
Tak się jakoś ostatnio składa, że moje, rzadkie bo rzadkie, wizyty w stolicy, zmuszają mnie do refleksji nad samym sobą. Spotkania, rozmowy, przeżycia – nie potrafię pozostać wobec nich niewzruszony i obojętny. Mój stan wewnętrzny przypomina wtedy komputer, gdy na ekranie pojawia się komunikat LOADING… PLEASE WAIT. Wszystkie inne procesy zostają unieruchomione, a mój umysł przetwarza dane. Zwykle są to sytuacje, gdy ktoś dość bezpośrednio sprowadza mnie na ziemię, co wiąże się z uczuciem upokorzenia. Jednak w późniejszym czasie wydarzenia te w przedziwny sposób przynoszą zaskakujący owoc - doświadczenie. Zatem jeśli zapłatą za ten "bezcenny towar" ma być chwilowe złe samopoczucie, to kupuję to!
THE LOADING OPERATIONS WAS SUCCESSFUL
YOUR SOFTWARE HAS BEEN UPDATED SUCCESSFULLY
czwartek, 28 stycznia 2010
NIEUNIKNIONE

Myślę, że w człowieku drzemie pewna nieskończoność, swoista wszechmoc wyrażająca się zarówno we władzy nad światem i samym sobą, oraz, jeśli nie bardziej, w niczym nieograniczonej ludzkiej wyobraźni. Niestety owa nieograniczoność może być kierowana nie tylko ku temu co dobre, co buduje i rozwija, ale także w złym kierunku, który działa negatywnie, dołuje i niszczy. W obu przypadkach proces jest niejako nieskończony, może narastać bez końca. Człowiek, który wznosi się na wyżyny swoich możliwości, może za chwilę okazać się jeszcze lepszy. Albo ktoś inny, choćby nie wiem jak zniszczony i ile razy złamany, zawsze ma jeszcze w sobie wystarczająco dużo potencjału, aby można go było złamać kolejny raz. I choć to ostatnie zdanie brzmi dość negatywnie, to jednak zawiera w sobie ziarno nadziei. A mianowicie: zawsze jest w nas wystarczająco dużo siły, aby podjąć walkę, aby się nie poddać.
Każde zło ma swój kres, jakąś niewidzialną granice. Nas natomiast nic nie ogranicza. Wystarczy zwrócić swoją nieskończoność, swoje myśli w kierunku dobra – podjąć walkę, a zło musi się skończyć. Prędzej czy później jest to nieuniknione. Jeśli tylko gorąco tego zapragniemy…
środa, 27 stycznia 2010
Miłość...PIN

Miłość, tak piękna jest w oczach twych
Widzę jej lęk, słyszę jej śmiech, czuję, że jest
Miłość czeka każdego z nas
Może jej głos znajdzie mnie gdzieś, wzruszy do łez
Poruszę nią góry, gdy w ten czas
Zbudzony ze snu jej ujrzę twarz
Miłość rodzi w nas siłę, aby trwać
Miłość, widzi twój każdy dzień Nie jeden raz próbuje być, daje ci znak
Uwierz jej, słowa nie zawsze proste są
Zrozumiesz sens, poczujesz lęk, odnajdziesz ją
Poruszysz nią góry, gdy w ten czas
Zbudzony ze snu jej ujrzysz twarz
Miłość rodzi w nas siłę, aby trwać
Miłość rodzi w nas siłę, aby trwać
Aby trwać...
Aby trwać...
Trzymam kciuki :)
and I'm keeping my fingers crossed for You :)
i wszystko inne też ;)
piątek, 22 stycznia 2010
P I Ę K N I
Żyją pośród nas niczym zwyczajni obywatele tego świata. Na zewnątrz przeciętnie normalni niczym kolejny przydrożny budynek mijany w drodze do pracy. Zwyczajne ściany, zwyczajne okna, zwyczajne drzwi... To wnętrze skrywa sekret. Gdybyśmy tylko odważyli się na zrezygnowanie z codziennej rutyny i zboczyli nieco z drogi. Piękni bowiem ukrywają się. Obawiają się, że swym pięknem zbyt mocno mogą odróżnić się od reszty. Nie chcą uchodzić za dziwnych tylko dlatego, że inni nie są tak piękni, jak oni. Jednak drzwi do ich wnętrza zawsze są lekko uchylone. Przez tę szparę można dostrzec tajemnicę. Świat, w którym wszystko wydaje się świeże i nowe, kolory są żywsze, dźwięki wyraźniejsze, a życie szczęśliwsze. Tam wszystko może stać się prawdziwe, jeśli tylko chcesz :)
poniedziałek, 18 stycznia 2010
LECZ NIE ZOBACZYŁ...

"Z tak wysokiej góry jak ta - powiedział sobie - zobaczę od razy całą planetę i wszystkich ludzi..."
Lecz nie zobaczył nic poza ostrymi skałami.
- Dzień dobry - powiedział na wszelki wypadek.
- Dzień dobry... Dzień dobry... Dzień dobry - odpowiedziało echo.
- Kim jesteście? - spytał Mały Książę.
- Kim jesteście... Kim jesteście... Kim jesteście... - powtórzyło echo.
- Bądźcie mymi przyjaciółmi, jestem samotny - powiedział.
- Jestem samotny... jestem samotny... jestem samotny... - odpowiedziało echo.
Rozpaczliwe wołanie Małego Księcia rozbrzmiewa niekiedy we mnie. W moim jednak przypadku nie wyraża chęci posiadania przyjaciół, ile raczej tęsknotę za tymi, z którymi przyjaźń mnie łączyła. Wspólne chwile, przeżycia, obecność. Dziękuję za każdą sekundę. Tęsknię...
I'm Sorry...

Podobno Polacy, wśród Europejczyków, są narodem, który najczęściej przeprasza – wręcz nadużywa słowa przepraszam. Jeśli tak jest, to jestem polski na wskroś.
niedziela, 17 stycznia 2010
O K N O
Są pośród nas ludzie, którzy żyją jakby obok świata. Obserwatorzy oglądający rzeczywistość przez „okno”. Widzowie spektaklu zwanego życiem, społeczni inwalidzi sparaliżowani przez wytwory własnej wyobraźni. Prawie nigdy nie opuszczają swojego bezpiecznego świata. Ich „oknem” mogą być szklane ściany biurowców albo wielkie katedralne witraże, inni z kolei przez niewielkie, zabrudzone okienko zatęchłej piwniczki. Ale okno, choćby nie wiem jak piękne, to zawsze tylko okno. Świat, który przez nie widać, bardziej lub mniej zniekształcony, jest tylko obrazem, a nie rzeczywistością.
Jestem jednym z nich...
ANGEL
For that second chance
For a break that would make it okay
There's always one reason
To feel not good enough
And it's hard at the end of the day
I need some distraction
Oh beautiful release
Memory seeps from my veins
Let me be empty
And weightless and maybe
I'll find some peace tonight
In the arms of an angel
Fly away from here
From this dark cold hotel room
And the endlessness that you fear
You are pulled from the wreckage
Of your silent reverie
You're in the arms of the angel
May you find some comfort there
NIE PYTAJ...

Nie pytaj czasem
O myśli moje
Nie pytaj gdzie jestem
Bo słowa ubogie
Jak chleb ziarnisty
Zbyt proste
Zbyt twarde w ustach
Pozwól mi w sobie pozostać
Nieodnaleziona
Wytrwam w ciszy
by ANESSA
WSZYSTKO MA SWÓJ CZAS

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych
i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Księga Koheleta
GDZIEŚ NA ZIEMI...

gdzieś na ziemi
jest miejsce dla upadłych aniołów
z rozwichrzonymi włosami
bose chodzą po drogach
zbierając rozsypane pióra
wyciągają zmarznięte dłonie
po życie
istotę istnienia
smakują grzechu szczęścia
tak niewinnie
jak dziecko które zabija
każdą częścią ciała
chłoną dotyk ziemi
kiedyś pomału
przeistoczą się
we mnie i ciebie
i zapomnimy że spadliśmy z nieba
by ANESSA
UCHO...

proszę posłuchaj mnie
wsłuchaj się w bicie mojego serca
wsłuchaj się w moje milczenie
wsłuchaj się w moją obecność
słyszysz…?
TYLKO CO...?

różne są różności na tym świecie
ale jeden bałagan
wiele jest wielkości na tym świecie
ale i tak lepszego od nas nie ma
dużo jest dużych
ale my ciągle za mali
i może wszystko byłoby dobrze
gdybyśmy tylko…
AGD
nie umiem pisać wierszy
ale się nie przejmuję
nie jestem jedyny,
martwić się?
nie umiem pisać wierszy
nigdy nie musiałem
więc po co?
nie umiem pisać wierszy
ale znam kogoś,
kto potrafi
ja
dam sobie
spokój
lifting by ANESSA
sobota, 16 stycznia 2010
POBUDKA 1

Dzisiejszy poranek jest nie tylko kolejnym nowym dniem - to coś więcej, jakby przebudzenie z głębokiego snu. A śniłem o tym, że jestem generałem, który stoi na czele wielkiej armii. Od ostatecznego zwycięstwa w wojnie dzieli go już tylko jedna decyzja…
Obudziłem się jednak jako zwykły szeregowiec stojący w pierwszej linii natarcia na przerażającego wroga. Wroga, którego nie można pokonać. W wojnie, która nie ma końca - bitwa za bitwą. Moją twarz zniekształcał wściekły okrzyk desperacji wyrażający resztki czegoś na kształt odwagi. W sercu natomiast tliła się ostatnia iskierka nadziei, że podjęcie walki już jest zwycięstwem.


