
Myślę, że w człowieku drzemie pewna nieskończoność, swoista wszechmoc wyrażająca się zarówno we władzy nad światem i samym sobą, oraz, jeśli nie bardziej, w niczym nieograniczonej ludzkiej wyobraźni. Niestety owa nieograniczoność może być kierowana nie tylko ku temu co dobre, co buduje i rozwija, ale także w złym kierunku, który działa negatywnie, dołuje i niszczy. W obu przypadkach proces jest niejako nieskończony, może narastać bez końca. Człowiek, który wznosi się na wyżyny swoich możliwości, może za chwilę okazać się jeszcze lepszy. Albo ktoś inny, choćby nie wiem jak zniszczony i ile razy złamany, zawsze ma jeszcze w sobie wystarczająco dużo potencjału, aby można go było złamać kolejny raz. I choć to ostatnie zdanie brzmi dość negatywnie, to jednak zawiera w sobie ziarno nadziei. A mianowicie: zawsze jest w nas wystarczająco dużo siły, aby podjąć walkę, aby się nie poddać.
Każde zło ma swój kres, jakąś niewidzialną granice. Nas natomiast nic nie ogranicza. Wystarczy zwrócić swoją nieskończoność, swoje myśli w kierunku dobra – podjąć walkę, a zło musi się skończyć. Prędzej czy później jest to nieuniknione. Jeśli tylko gorąco tego zapragniemy…











