sobota, 16 stycznia 2010

POBUDKA 1


Dzisiejszy poranek jest nie tylko kolejnym nowym dniem - to coś więcej, jakby przebudzenie z głębokiego snu. A śniłem o tym, że jestem generałem, który stoi na czele wielkiej armii. Od ostatecznego zwycięstwa w wojnie dzieli go już tylko jedna decyzja…
Obudziłem się jednak jako zwykły szeregowiec stojący w pierwszej linii natarcia na przerażającego wroga. Wroga, którego nie można pokonać. W wojnie, która nie ma końca - bitwa za bitwą. Moją twarz zniekształcał wściekły okrzyk desperacji wyrażający resztki czegoś na kształt odwagi. W sercu natomiast tliła się ostatnia iskierka nadziei, że podjęcie walki już jest zwycięstwem.