poniedziałek, 14 czerwca 2010

S C H O D Y


Doszedłem ostatnio do może mało oryginalnego wniosku, że życie ludzkie można przyrównać do wchodzenia po schodach. Jednak to nie wszystko, bowiem w moim wyobrażeniu, każdy kolejny stopień wykuwany jest w skale osobiście. Zatem, by iść naprzód, nie tylko musimy podjąć trud wzniesienia się na kolejny stopień (nauka, porażki), ale także ciężar przygotowania drogi przed sobą (plany, wybory, decyzje). To jednak jeszcze nie koniec. Wszystkie bowiem odłamki skalne pozostałe po tworzeniu nowego stopnia trafiają do kosza, który niesiemy na plecach. I tak z każdym kolejnym krokiem nasz kosz staje się coraz cięższy, a my dźwigamy coraz większy ciężar (dorosłość, odpowiedzialność). Jak zwykle w moim przypadku wizja dość negatywna. Dostrzegam jednak plus w fakcie, że z każdym krokiem nabieramy wprawy w tworzeniu nowego stopnia. Niestety wspinanie się na niego wciąż wymaga trudu, a jak piszę wyżej, z każdym następnym coraz większego (bo z wiekiem możemy zwyczajnie tracić motywację).